Czy motywacja w nauce języków jest niezbędna?

Czy motywacja w nauce języków obcych jest niezbędna?

Odpowiedź na to pytanie wydaje się oczywista.

Odpowiem jednak wymijająco:  i tak i nie.

Motywacja jest niezbędna, aby rozpocząć jakiekolwiek działanie. 99% moich Klientów przychodzi do mnie zmotywowanych i z nadzieję, że będę w stanie im pomóc w ujarzmieniu ich języka angielskiego.  Jednak ich motywacja często i szybko blednie, a po drodze pojawia się mnóstwo przeszkód i dziesiątki wymówek.

Dlaczego motywacja może nie pomagać?

Po pierwsze – motywacja to emocje, a emocje są niestałe i ulotne. Każdy z nas miewa gorsze dni i akurat w takich momentach może być nam szczególnie ciężko zmotywować się do zaplanowanej czynności.

Po drugie – nasz mózg naturalnie broni się przed zmianą, czyli wprowadzeniem do naszej rutyny, na przykład nauki języka angielskiego (która wbrew pozorom jest wywróceniem naszej codzienności do góry nogami). Taka reakcja to mechanizm obronny – pozostałość z czasów pierwotnych; coś nowego, nieznanego oznaczało często niebezpieczeństwo i tym samym strach. To oznacza, że gdy stajemy w obliczu czegoś nowego – jak nauka języka – popadamy w prokrastynację, czyli wieczne odkładanie spraw na później.  W skrócie: ciężko jest nam zmierzyć się z naszym naturalnym lękiem i pokonać go samą motywacją.

Po trzecie – stawiamy sobie zbyt ambitne plany, a rzeczywistość bywa brutalna: brakuje czasu, środków, sił itd.

Wniosek?

Motywacja jest potrzebna szczególnie na początku drogi, aby w ogóle podjąć krok do działania. Później motywacja to za mało, zwłaszcza, że zwyczajnie po jakimś czasie znika nam z horyzontu. Zostajemy z jakimś złudnym marzeniem i frustracją oraz złością, że nie daliśmy rady go zrealizować.

Co robić?

Można:

  • wizualizować sobie sukces,
  • nastawiać się pozytywnie,
  • lepiej organizować sobie pracę,
  • efektywniej zarządzać sobą w czasie,
  • korzystać z rozmaitych pomocnych narzędzi i atrakcyjnych materiałów,
  • ustalić sobie „smartny” cel, o którym wspominałam tu —-> kliknij —> Postanowienia

Ale to wszystko zawiedzie jeśli nasze poczynania, czyli nauka języka nie stanie się NAWYKIEM, o którym już też wspominałam tu —->kliknij —> Rytuały i nawyki językowe

Jednak ten nawyk, który chcę Wam zaproponować w tym poście odbiega od stereotypowego wyobrażenia o nawykach, bo jest nim MINI NAWYK.

Można więc i przede wszystkim powinno się wyrobić w sobie mini nawyk.

Czym jest mini nawyk?

Mini nawyk to po prostu niedorzecznie nie wymagająca trudu, regularnie wykonywana czynność, która ma nas małymi krokami zaprowadzić do naszego celu. Jest tak banalny i prosty, że nie nadwyręża naszej silnej woli, która i tak jest zmęczona podejmowaniem naszych codziennych decyzji i paraniem się  z codziennymi zadaniami i celami. Jest tak śmieszny, że również nie potrzebne jest mu nasze ciągłe motywowanie.

Jak wcielić mini nawyk w życie?

Pomyśl, jakie czynności chciałbyś dodać lub wyrzucić ze swojej codziennej rutyny? Może jest to regularna nauka języków obcych, może zdrowszy tryb życia (więcej sportu, lepsza dieta)? Jeśli tak – zadaj sobie pytanie – jaki NAJMNIEJSZY krok musiałbyś podjąć każdego dnia, żeby codziennie konsekwentnie zbliżać się do swojego celu? Dziesięć słówek dziennie? Pół godziny nauki? Dwadzieścia minut biegania, codziennie świeże surówki i zero słodyczy? NIE! Te założenia, choć brzmią ambitnie, nie są dobre. Autor książki Mini Habits, Stephen Guise pisze: „Big intentions are worthless if they don’t bring results” i dalej „… so many people struggle to change. They have big ambitions, but overestimate their ability to make themselves do what it takes to change”, czyli wielkie intencje są bezwartościowe jeśli nie przynoszą rezultatów; tak wiele osób walczy z tym, by się zmienić – mają wielkie ambicje, ale przeceniają swoje możliwości.

Przykłady małej wersji nawyków (w różnych dziedzinach życia):

  • spędź minutę na nauce słówka
  • przeczytaj jeden akapit z książki
  • przeczytaj jeden fakt
  • zrób jeden przysiad
  • rozłóż matę do ćwiczeń
  • biegnij po schodach
  • pomyśl o jednej pozytywnej rzeczy
  • uśmiechnij się do jednej osoby
  • zjedź jedno warzywo

Uwaga: nie wcielaj w życie więcej niż 4 mini nawyków. Najlepiej zacznij od jednego nawyku przez pierwszy tydzień, tak aby poczuć (na zachętę) smak zwycięstwa.

Wniosek?

Zacznij od najmniej niedorzecznie prostego kroku: zapamiętaj jedno słówko zamiast dziesięciu, otwórz zeszyt czy aplikację ze słówkami, załóż same buty do biegania, zjedź jedną marchewkę itd. 😉 Nie nastawiaj się, że zrobisz więcej niż pierwotnie ustaliłeś. Jeśli zrobisz coś ponad to, to fantastycznie, ale jeśli nie – wciąż będziesz czuć zadowolenie – w końcu dotrzymałeś sobie słowa – zadanie wykonane!  Pokochasz to miłe uczucie i uzależnisz się od niego. A właściwie uzależni się od niego mózg, który uwielbia nagrody np. w postaci miłego uczucia zadowolenia. Dzięki tym nagrodom będziesz mógł przechytrzyć swój opierający się mózg i przeforsować zmiany w swoim życiu. Najprawdopodobniej usprawnisz również inne dziedziny swojego życia. Właśnie w ten sposób przekonasz swój mózg, że te drobne czynności mogą być przyjemne, a od tego momentu droga do wyrobienia sobie nawyku jest już znacznie prostsza choć nie szybka (w zależności od stopnia trudności wyrobienie nawyku może trwać od 18 do 254 dni!).

Poczynając tak małe kroki, bezboleśnie jesteś w stanie wyrobić sobie nawyk, który zadecyduje później o twoim sukcesie. Małe ryzyko porażki i mała inwazja w twoje codzienne czynności, które i tak wykonujesz w 45% w systemie „autopilota” wg badań przeprowadzonych na uniwersytecie Duke’a. Gdyby więc była to duża zmiana – półgodzinna nauka to nasz mózg próbowałby się bronić jak tylko potrafi, bo przecież nie lubi zmian i nie chce się niepotrzebnie męczyć.

I na tym właśnie polega fenomen metody mini nawyku. Jedną ze składowych szczęścia jest poczucie sprawczości, które daje nam właśnie mini nawyk. Czujemy się jak zwycięzcy, co dodaje nam większej energii i zapału do dalszego działania.

Jeśli więc chcesz rozpocząć naukę choćby języka, nie próbuj przeorganizować sobie całego życia i porządku dnia. To będzie zrozumiały szok dla Ciebie, dla Twojego mózgu i ciała. Będzie się bronić. Przechytrzyj go i zacznij wprowadzać zmiany małymi krokami.

Mini nawyk czy zasada mały kroków to swoisty styl życia. TO TWOJA RECEPTA NA SUKCES.

Co może Tobie pomóc?

Ja korzystam z aplikacji tzw. „habit trackers”, którymi mogą być również zwyczajne arkusze papieru.

Dzięki takiej kartce możesz śledzić postęp wyrabiania sobie nawyku.

Ja stosuję jednak aplikacje na telefon: są kolorowe, mają przypomnienia i wykresy. Aż żal przerywać codzienny łańcuszek nawyków. Wciągają i o to chodzi!

Aplikacje, które sprawdziłam i mogę rekomendować w systemie IOS to:

  • Done
  • HabitBull
  • Habits

Spójrzcie poniżej na przykładowe zrzuty z aplikacji z moimi poczynaniami 😉

W systemie Android polecane są:

 

  • HabitBull
  • Loop – Habit Tracker
  • Habit Streak Plan
  • Rewire

Zatem nie czekaj na cud i motywację, która bywa ulotna. Pomyśl o swoich celach i dobierz do nich najmniejsze z możliwych kroczków. Zapisz je na kartce lub w aplikacji i śledź swoje postępy. Ani się nie obrócisz i zobaczysz, że masz już pierwsze tygodnie z obiecującymi rezultatami za sobą!

Na koniec podrzucam Wam moje luźne przemyślenia 🙂

Jeśli masz jakiekolwiek wątpliwości lub doświadczenia z wyrabianiem nawyków, to będzie mi miło jeśli się  z nimi podzielisz w komentarzu.

Kategorie