Język angielski w podróży, czyli Survival English

Wakacje już się rozpoczęły, a ja chciałabym Wam dziś zaoferować lekki i letni wpis dotyczący użycia języka angielskiego podczas wypadów małych i dużych za granicę.

Podróżując, bardzo często zastanawiam się jak w różnych sytuacjach poradziliby sobie moi Klienci. Od razu mogę ich uspokoić – na pewno by podołali, choć pewnie część z nich gorączkowo zaczęłaby od razu zaprzeczać i zarzekać się, że na pewno nie … jeszcze nie …

Oto kilka obserwacji i spostrzeżeń, które nasunęły mi się i z którymi chciałabym się z Wami podzielić.

1. Wystarczy znać podstawy podstaw.

Język angielski używany w podróży po Europie to absolutne podstawy. W większości przypadków nikt nie ma czasu i nie poświęca nam szczególnej uwagi – zakup biletów, zameldowanie się w hotelu, zamawianie w restauracji to tak naprawdę krótkie zdania lub równoważniki zdań. Czasami czuję wręcz głębokie rozczarowanie, że nie mam okazji pokonwersować w języku Jankesów. Rzecz miałaby się inaczej podczas wojaży w USA – tam zaczepia Cię każdy i tzw. „small talk” jest na początku dziennym. To jedna z przyczyn dlaczego tak bardzo tęsknię za tym krajem. Nawet kiedy przemierzałam Stany w pojedynkę, nigdy nie czułam się sama/samotna. Dodatkowo byłam obdarowywana tysiącami wizytówek i wyszarpanymi z notesów karteczkami z numerami telefonów – absolutnie od wszystkich – począwszy od zatroskanego policjanta w LA do rapperów z Atlanty. W Europie zdarzało mi się również uciąć miłą pogawędkę, np. z miłym recepcjonistą w małym hotelu lub Pakistańczykiem w sklepie z pamiątkami, który próbował się zareklamować jako ewentualny kawaler do wzięcia podczas mojego miesiąca miodowego (!), ale to były raczej sporadyczne, pojedyncze incydenty.

Podczas ostatnich podróży po Portugalii i Grecji, z przysłowiowym ołówkiem w ręku zapisywałam wszystkie zwroty, których użyłam. Jakie  to zwroty?

Co widzisz? Zaskakująco mało zwrotów, prawda?

Naturalnie sytuacja może przedstawiać się nieco inaczej jeśli wpadniemy w tarapaty.

Ale …

2. W sytuacjach kryzysowych też można się porozumieć bez zbędnych ozdobników językowych.

Podczas ostatniej podróży po Atenach „Rob was robbed”. Mój mąż został okradziony i musieliśmy się udać na posterunek policji, a nawet na dwa. Mąż martwił się, że Greccy policjanci nie podołają językowo 😉 , ale … nic bardziej mylnego. Grecy, Hiszpanie, Portugalczycy, czy Włosi tworzą krótkie, proste, nieskomplikowane zdania. Sama na wszelki wypadek wypowiadałam najprostsze z możliwych struktur – w końcu to w moim interesie było być dobrze zrozumianą. 😉  Trudniejsze słowa takie jak „theft” , czyli kradzież celowo zamieniałam na raczej ogólnie zrozumiałe i łatwe dla ucha „stolen”, czyli skradziony. Pamiętaj: twórz krótkie i zwięzłe komunikaty; upraszczaj je.

Jakie zdania padły podczas moich rozmów z policją grecką?

Pan policjant podał nam „statement”, czyli oświadczenie do wypełnienia.

Wygląda strasznie? Oczywiście, że nie!

Jako niespodziankę – podaję przygotowany specjalnie dla Was zestaw do nauki powyższych zwrotów. Można odsłuchać oraz wybrać tryb nauki lub gry. Kliknij tu —> Survival English – zestaw do nauki słówek

3. Odpowiednie nastawienie to również podstawa!

Polacy mają o wiele bogatszy zasób słownictwa i znają dużo złożonych struktur gramatycznych. Problem w tym, że zanadto martwimy się poprawnością i ośmieszeniem w przeciwieństwie do innych narodowości. Napiszę kolokwialnie: Wrzućmy na luz!

4. Pamiętaj o uśmiechu.

Działa w większości przypadków i świetnie rozładowuje atmosferę. To niezastąpiony”icebreaker” przed przystąpieniem do rozmowy, zwłaszcza z nieznajomym. Badania jednoznacznie potwierdzają, że uśmiech między innymi redukuje stres, buduje zaufanie i odmładza 😉

5. Przyglądaj się mowie ciała Twojego rozmówcy.

Paul Ekman – amerykański psycholog dowiódł, że mikroekspresje, czyli niekontrolowane i niewielkie ruchy mięśni twarzy, które zdradzają nasze emocje są wrodzone, ponadkulturowe oraz naturalnie ponadczasowe. Będąc dobrym obserwatorem możemy więc zauważyć, czy ktoś jest szczęśliwy, zły, smutny, zdziwiony, czuje wstręt,  strach, czy pogardę.  Widząc reakcje na licu naszego rozmówcy, z pewnością łatwiej jest dostosować lub szybko zmienić nasz komunikat.

 

Kategorie